Jest niedziela. Dzień odpoczynku i poświęcania czasu rodzinie…

czas na pielęgnowanie marzeń

Kiedyś trzeba znaleźć czas na marzenie

Jestem motocyklistą – niektórzy wolą mówić “dawcą”. Ok jak tam sobie chcą. Jeżdżę już jakieś sześć lat i to nie najmniejszymi sprzętami i nadal żyję. To jest już jakieś osiągnięcie w tym zwariowanym świecie. Kilkakrotnie faktycznie było mi bliżej do Bozi ale wszystko skończyło się szczęśliwie.

Wracam do marzeń…

Yamaha rd 125 - świetny jako pierwszy motocyklWłaśnie na początku drogi motocyklowej czyli koniec podstawówki marzyłem aby motocykl w ogóle mieć. Zajęło mi to chyba pięć lat zanim się ziściło ale warto był marzyć i snuć plany. To był w zasadzie impuls bo zostawiony przez dziewczynę po prostu poszedłem do komisu i kupiłem Yamahę RD 125 – szczerze polecam każdemu jako pierwszy motocykl. Co prawda dwusuw ale bardzo żwawy.

Potem marzenia ewaluowały dużo szybciej, bo po pół roku zachciałem już większego motocykla. Jednak możliwości finansowe nie pozwalały zrealizować moich zamierzeń. Albo też marzyłem za mało intensywnie. Minęły prawie trzy lata dosiadania mojej małej czarnej Yamaszki i zacząłem pracować w firmie która pozwoliła mi na poważniejszy ekonomiczny oddech. Popłacone pożyczki i można dalej wydawać pieniądze. Pół roku pracy i kupiłem motocykl z prawie pięć razy większą pojemnością silnika – 550 cm sześciennych, i tym razem czterosuw.

Kawasaki KZ 550 LTD - maszyna która spełnia moje wymaganiaKawasaki KZ 550 LTD z 1982 roku. Wymagał jeszcze trochę pracy ale to na prawdę świetny motocykl. Kiedy jechałem nim pierwszy raz całkiem sprawnym powiedziałem sobie w duchu, że to jest maszyna która zaspokaja wszystkie moje oczekiwania. Jest odpowiednio dynamiczna, odpowiednio wygląda (trochę chromu), jest dość ciężka i ma duszę…

A jednak zacząłem marzyć o innym sprzęcie…

Do czego zmierzam

Podsumowałem sobie ostatnio moje dotychczasowe przygody z motocyklowymi marzeniami. Okazało się jednoznacznie, że wtedy kiedy wyznaczyłem sobie datę i konkretne właściwości jakie ma spełniać obiekt moich marzeń, to czas do ich realizacji diametralnie się skracał.

Poza tym samo dążenie do realizacji marzeń dawało mi potężnego kopa w życiu. Poznawałem ludzi, dzięki którym zdobywałem informacje. Docierałem do miejsc o których wcześniej nie miałem pojęcia.

Zatem! Mój kolejny motocykl to będzie Yamaha Roadliner (XV 1900). Będę go dosiadał najpóźniej w sezonie 2010.


Yamaha Roadliner - marzenie, cel i plan

A Ty o czym marzysz?

Spisz swoje marzenia, bardzo konkretnie, zrób plan i od razu przystępuj do jego realizacji.

One thought on “Motocykle = pasja | marzenie, cel, plan i wykonanie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.