W dniu dzisiejszym znika z mojego bloga baner który jakieś dwa tygodnie pojawiał się w prawym górnym rogu. Kierował on do rejestracji w programie partnerskim serwisu otwieramy.pl.

Dlaczego dalej nie promuję?

Jakoś straciłem przekonanie do akcji. Przyznaję szczerze, że początek całego przedsięwzięcia był na tyle frapujacy, iż owczym pędem zrobiłem kilka kroków, które niewątpliwie wpłynęły na popularyzację tego programu partnerskiego.
I choć pierwsze poprawki w oprogramowaniu dawały nadzieję na poważne traktowanie partnerów, to kolejne dwa tygodnie podczas których spłodzono wyłącznie możliwość skasowania własnych danych z programu, nie wniosły zupełnie nic nowego.
Skasuj swoje dane z otwieramy.pl
Mimo że wielu blogerów postulowało choćby minimalne ułatwienie jakim byłaby samodzielna zmiana hasła dostępu, nie dodano tej prostej funkcjonalności.

Nadal żadnych konkretów!

Gdyby administracja programu postarała się chociaż udostępnić przez ten czas jakąś część dokumentacji wskazującej na jakich zasadach będzie prowadzona dalsza współpraca, to możliwe że powstrzymałbym się od napisania tych słów.
Tymczasem minęły dokładnie trzy tygodnie od pierwszych wzmianek o otwieramy.pl i tylko zwiększająca się liczba notowanych w programie użytkowników ma mnie przekonywać, że całe przedsięwzięcie ma sens.

Niejasny system biznesowy

Nawet jeśli założę, że zdobędę pięćset poleconych osób i niech to będzie jedna z tych z pierwszego rzędu (nie wiemy nic o głębokości systemu poleceń), i nawet niech ta osoba potem skorzysta i kupi elektroniczne czasopismo – to wystarczy że użyje innego maila, niż przy rejestracji do pp i nic z tego mieć nie będę.

Chyba że, twórcy planują stworzenie kolosalnej piramidy gdzie polecający zdobędzie takich partnerów, którzy będą dobrze sprzedawać i tenże jako pierwszy w kolejce zawsze będzie otrzymywał profity od dochodów generowanych przez poleconych.

Podobno jest z czym porównać

Basia napisała mi że firma która jest za to całe zamieszanie odpowiedzialna sprzedaje już produkty na stronie www.netpress.pl.
Przypuszczam oczywiście, że to prawda.

Pytam się zatem:

  1. Na ilu stronach polskiego internetu można sprzedawać tego rodzaju produkty?
  2. Czy w natłoku darmowych (ale równie rzetelnych) informacji w dużych portalach elektroniczne czasopisma mają duże szanse powodzenia?
  3. Ile platform podobnych do netpress i zlotemysli musi jeszcze powstać aby nasycić rynek elektronicznych publikacji?

Kanapa na stronie otwieramy.pl - usiądę i poczekam - zobaczę kto rzyjdzie!

Szansy nie przekreślam

Pisząc słowa tego wpisu zdałem sobie sprawę, że mimo sporej ilości zastrzeżeń, przedsięwzięcie ma szanse powodzenia. Choćby ze względu na 50-cio tysięczną grupę zarejestrowanych już w bazie adresów e-mail (szacuję, że spora ich część to martwe dusze).


Jeszcze jeden smaczek

W komentarzu do poprzedniego wpisu Marcin napisał adres swojej strony, która jest świetnym pastiszem 🙂 na otwieramy.pl polecam www.cupsell.pl.

W dodatku na koniec prezentacji, faktycznie można się dowiedzieć czegoś konkretnego. ❗

One thought on “Zamykamy! – już mi się mniej podoba otwieramy.pl

  1. Ja teź się w to nie bawię, poza jedną wzmianką na blogu. Właśnie dlatego, źe nie ma źadnych konkretów.

    Gdyby okazało się, źe będzie to sprzedaź elektronicznych wersji ksiąźek i czasopism, powitam to z przyjemnością na moich tematycznych witrynach. Właśnie takie witryny, w tym blogi, będą się nadawać do promowania takiego towaru.

    I faktycznie — po co mi tysiąc poleconych, skoro jest jednopoziomowy system prowizji za polecanie?

    CupSell wymiata. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *