Kategorie
Google

Po polsku nie tylko Google Earth ale i Google Maps

Google Maps - logoTak to już jakoś jest, że lubię powiadamiać o pojawiających się polskich wersjach usług udostępnianych przez koncern Google. Jako osoba wykorzystująca internet zawodowo i spędzająca większość czasu w ciągu dnia na poszukiwaniu niezbędnych informacji właśnie za pomocą globalnej sieci natrafiam często na bardzo różnych dostawców usług. Muszę przyznać jednak szczerze, że produkty Google w znakomitej większości są bardzo dobrej jakości. I mimo ze, niektóre z nich są, ogólnie mówiąc, średnie – to na rynku są może dwie lepsze… ale z reguły pełnopłatne.

Do niedawna tylko desktopowa aplikacja Google Earth była przetłumaczona na język polski. Teraz już mapy satelitarne on-line w serwisie Google Maps czyli Mapy Google udostępniono w pełni w języku polskim

Widoki z satelity

Google Maps - widok strony głównej z domyślną lokalizacją w Bydgoszczy

Internetowe mapy oferowane przez Google były jednymi z pierwszych które dawały możliwość wyświetlania satelitarnych zdjęć. Jeszcze niezbyt wiele obszarów Polski jest dobrze sfotografowane i udostępnione, ale większe aglomeracje można na prawdę szczegółowo przeglądać.
Satelitarna mapa Polski jest cały czas poszerzana i aktualizowana. Tymczasem jednak często zdarza się że widzimy komunikat “Przepraszamy ale nie mamy grafiki tego regionu w takim powiększeniu. Spróbuj oddalić obraz, aby uzyskać szerszy widok.”

W serwisie istnieje również możliwość tworzenia własnej mapy wybranych lokalizacji – można zaznaczać miejsca za pomocą wybranych ikon.

Tworzenie własnej mapy w serwisie Mapy Google
Tworzenie własnej mapy z pomocą serwisu Mapy Google

Teraz można również oglądać fotografie opublikowane w serwisie Picasa jeśli zaznaczy się tam gdzie takie zdjęcie zostało wykonane.

Możliwość oglądania zdjęć opublikowanych w serwisie Picasa na Mapach Google
Zdjęcia z serwisu Picasa na Mapach Google

Przyczynkiem do napisania tego tekstu był wpis Pawła Wimmera na jego blogu – Poradnik Webmastera.

Kategorie
Filozofia

Zmęczenie? Wypalenie? O co chodzi?

Dywagacje nieco filozoficzne

Pisanie bloga jest dla mnie nie lada wyzwaniem. Konsekwentna praca związana z jakąkolwiek dziedziną daje znacznie lepsze rezultaty niżeli dorywcze i sporadyczne zajmowanie się zagadnieniem. Nie inaczej jest z blogiem. Kiedy narzucam sobie reżim pisania w określonych odstępach czasu i dotrzymuję go, choćby się waliło i paliło, i choćbym zarywał trzecią bezsenną noc – jest to tego warte.

Nic tak nie tworzy konkretnej wartości jak konsekwentne dążenie do upragnionego celu. Oczywiście w przypadku mojego bloga jest to zbudowanie grona stałych czytelników i zarobienie przy tej okazji sumy wystarczającej na spokojne egzystowanie. Pierwszy aspekt jest wbrew pozorom znacznie trudniejszy do realizacji niż by się mogło wydawać. Z reguły mój sposób wyrażania jest na tyle skomplikowany, że dość szybko męczy czytelnika. Dlatego cieszy mnie każdy odzew z Waszej strony świadczący o tym, że niektóre poruszane przeze mnie zagadnienia Was interesują. 🙂

Ogromny wiatrak - niedaleko Kołobrzegu, przytłaczająca potęga i moc

Przestroga

Jeśli podejmujesz jakieś działania, szczególnie jeśli dotyczą one zarabiania pieniędzy, i istnieje ewentualność, że coś zakłóci Tobie możliwość wykonywania zaplanowanych regularnych czynności w ramach przedsięwzięcia zastanów się kilkukrotnie zanim podejmiesz pierwsze działania.

Warto zastanowić się również jak wiele czasu Jesteście w stanie przeznaczyć na dopilnowywanie przedsięwzięcia i zrobić czasem mały test.

Ile czasu chcę przeznaczyć na określone działanie, a ile tak na prawdę zajmuje mi jego wykonanie?

Jeśli wynik jest dwukrotnie wyższy na niekorzyść a efekty są dokładnie takie jak zamierzaliśmy to sytuacja jest i tak niemal komfortowa. Częściej niestety w wyniku braku konsekwentnego działania poświęcamy na zamierzone czynności dwa razy więcej niż zaplanowaliśmy czasu, nie osiągając przy tym nawet zamierzonego efektu.

Lepiej nie obiecywać, tylko rozliczać z efektów

Zdarza się że wpadamy w pułapkę obiecywania sobie, że odkładane od dłuższego czasu czynności wykonamy w określonym terminie i to powinno być dla nas satysfakcjonujące. To raczej destrukcyjne myślenie, ponieważ kolejne niedotrzymanie terminu powoduje pogłębianie poczucia winy i w pewnym sensie umniejszanie własnej wartości.

Znacznie lepiej zamiast na terminie i fakcie rozpoczęcia realizacji zadania skupić się na jego szybkim i sprawnym zakończeniu. A mózg mobilizować do rozliczania z ostatecznych rezultatów podejmowanych działań.


Mając nadzieję, że własne przemyślenia skłonią mnie do bardziej konsekwentnego pisania tego bloga (a bardzo ciekawych tematów jest ogromna ilość) życzę Wszystkim powodzenia. 😀

Chory na bluesa